poniedziałek, 25 października 2010
przeprowadzka
wpadłam na chwilkę na bloggera  ...i się tam zasiedziałam. Tak mi się spodobało ,że postanowiłam się przeprowadzić  i od dziś zapraszam TUTAJ . Tego bloga likwidować nie będę -  z sentymentu , więc nadal możecie go przeglądać.
pozdrawiam i do zobaczenia (  do poczytania;) na nowym blogu.
18:31, fagusia
Link Komentarze (1) »
środa, 20 października 2010
gonitwa z kolosem i dalej swiatecznie
Prace nad kolosem trwają czas ucieka , a obrazka mało przybywa , ale ważne że przybywa.

robię do końca października ja , a potem kończy już chyba moja mama , dlatego spieszę się i każda chwilę wolna przeznaczam na postawienie na nim kilku chociaż krzyżyków.
 Dlatego  " kuleje "  z następną pracą  czyli z następną forumowa zabawą . Każda z nas wyszywa ten sam wzór , ale każda sobie interpretuje po swojemu i wybiera przeznaczenie haftu Pokazy w każda środę- zaczęłyśmy wyszywać w zeszłą a dziś pokazujemy pierwsze efekty - pozwoliłam sobie tez wam pokazać moje wypociny.


 Wyszyte tyle co nic , a haft spory bo 250x205 krzyżyków. Całość wyglądać ma tak :


Od razu zaznaczam , że zdjęcie nie  moje ale wypożyczone .
pozdrawiam i do następnego wpisu. :)

 
niedziela, 10 października 2010
Swieta tusz tusz .....?
...Pogoda już prawie zimowa  , więc ani się obejrzymy to święta przyjdą.  Jeszcze tylko 1 listopada i już można ruszać ze świątecznymi przygotowaniami.
W tym roku udało mi się zacząć  trochę wcześniej - Produkcja świątecznych karteczek ruszyła.

A w planach następnych parę projektów.
W tak zwanym miedzy czasie udało mi się tez  wyszyc i uszyc listownik dla kolezanki :)


 robione w pospiechu , więc nie dokładnie tak jak zaplanowałam -  nie starczyło czasu na haftowanie elementów na kieszonki. Ale i tak wyszło dość dobrze.
A co poza tym ..?
Dawno nie miałam w łapkach żadnego RR , więc spodziewam się, że niebawem coś przyjdzie. Córka poszła do przedszkola, wiec teoretycznie mam więcej czasu na  hobby i prace domowe . Ale jak widać nie wystarczająco , by zaglądać tutaj częściej. A teraz -  po tygodniu w przedszkolu- Olga w domu na  "chorobowym" -  normalka....Marzą mi się już święta -  jakaś odmiana , bo ta pogoda i monotonia już zaczyna ,mnie męczyć  , w równym stopniu co mój katar- wiadomo jak chorujemy z córka , to zawsze w duecie , by było raźniej :)
Pozdrawiam

czwartek, 16 września 2010
cos tam sie jednak u mnie robi ...
....Ale nie mam weny , by o tym pisać  . Blogowanie nie bawi mnie już tak , jak kiedyś . Nie przynosi mi już takiej satysfakcji i zastanawiam się , czy aby nie zawiesić tej czynności . Wpisy i tak są jałowe i bez entuzjazmu ... Nie to , żeby nie było o czym pisać ...
W ramach wymianki wakacyjnej na forum dostałam przepiękna paczuszkę od skaleczki   .



Prawda , że przepiękne podkładki  ? :D
Wykonałam też poduszkę w ramach tej samej wymianki dla Oli  


Plus oczywiście jakieś dodatki do karteczek -  ale zdjęcia całej paczuszki możecie obejrzeć na jej blogu.

Natchniona przez koleżanki blogowe , wzięłam się za świąteczne wyszywanie -  to efekt wczorajszego wyszywania :

Dziś, mam nadzieje , uda mi się jeszcze trochę wyszyć.
A jak mam chwilkę , to biorę się za widoczek dla siostry znajomej , o którym już pisałam.


A ostatnio pod wpływem impulsu "odświeżyłam " mój stary segregator -  przy pomocy tapety do ścian i taśmy dwustronnie klejącej zrobiłam nowa okładkę i środek. Dzieło sztuki to nie jest , ale wygląda lepiej niż przed :)




...I to tyle ....nie wiem  czy  i kiedy zrobię tutaj kolejny wpis ....zobaczymy. Na razie możecie przeglądać sobie mojego bloga bez ograniczeń .:)
pozdrawiam.

wtorek, 07 września 2010
niezwykłe Candy
Dawno nie przeglądałam blogów , a dziś natknęłam się na niezwykłe,  moim zdaniem, Candy.


Takie cudo można wygrać  u  Imoen .
o prawda maszynę mam , jednak często mam z nią spięcia.  Jednak nie chodzi mi tylko o wgrana - może zajrzy ktoś komu by się naprawdę przydała i wygra ? :D

środa, 25 sierpnia 2010
Zaległy RR i nowy obraz
Wyrobiłam się z wyszyciem Puchatka na RR ale już nie zdążę go już wysłać przed wyjazdem.

Ale to nic - będę miała świadomość , że nie cza kaja na mnie żadne zaległości i będę mogła się spokojnie bawić na weselu znajomego :)
Na "drogę"   natomiast zapakuję obraz , który zobowiązałam sie wyszyć dla siostry znajomej. Nie wiem , czy będę miała czas i okazje złapać za igłę , ale jakby co , będzie pod ręka.

No cóż, na razie ..:) Jutro wyjeżdżam by w sobotę się zabawić i przy okazji spotkać z koleżanka forumowo-  blogową  :)

sobota, 21 sierpnia 2010
Witam po długiej nieobecności
Strasznie długo mnie tu nie było -  już prawie zapomniałam jak się prowadzi bloga ...wyjeżdżałam na całe tygodnie-  z siostra , koleżanką -  i z dziećmi oczywiści ...potem jeszcze tydzień z dzieckiem u mamy ....Wiadomo , czasu nie było na hobby , czas szybko upływał.
 Tydzień temu w końcu wróciłam na dobre i miałam chwilkę na nadrobienie zaległości ....i znowu szykuje mi się wyjazd kilkudniowy - tym razem na wesele znajomego , gdzie spotkam się - po raz drugi - z koleżanka z forum.
 Wyjazdy nie były jednak zupełnie bezowocne. Udało mi się raz wybrać na festyn do Hajnówki -  już nie pamiętam z jakiej okazji - i podziwiać rękodzieło tamtejszych artystów. Sami zobaczcie jakie piękne rzeczy -  na kilka miałam szczególna ochotę , ale nie było czasu ...no i gotówki nie wzięłam wystarczająco .  Zresztą , gdzie ja bym to w domu upchała ...
















Znowu zapałałam chęcią nauczenia się techniki decoupage -  ale teraz już tak profesjonalnie. Gejsza i motywy afrykańskie na szkle mnie zauroczyły.
 A co do zaległości  udało mi się skończyć niespodziankę na wakacyjną forumowa wymianę  -  pokaże we wrześniu-  oraz lipcowego prosiaczka na kalendarzu RR.



A co będzie w kolejnym wpisie ? Może pochwale się postępami w obrazku , który wyszywam na zamówienie , ale najpierw muszę skończyć czerwcowego Kubusia na kalendarzu -  i tak długo je przetrzymałam u siebie ...
poniedziałek, 12 lipca 2010
cisza, nic sie nie dzieje
Upał za oknem zniechęca do jakiejkolwiek formy aktywności os ...Próbuję coś haftować , ale topornie idzie i pokazać nie mogę , bo t niespodzianka na wymianę.  Wpisy tez będę teraz robić raczej rzadko - znowu szykuje mi się wyjazd , tym razem jednak bez robótek  ( chyba )  i bez neta -  jadę z córka , więc czas będę miała tylko dla niej . Dziękuje wam wszystkim za odwiedzanie mojego bloga i za zostawienie miłych komentarzy :) Obiecałam , że pokażę , jak uszyłam poduszkę , choć ekspertem w tej dziedzin ie na pewno nie jestem. Ale jeśli komuś pomogę pokazując jak się szyje te skosy na rogach , to będzie mi bardzo miło.  Ale to w swoim czasie ...może dopiero w sierpniu.

Urlopowiczów pozdrawiam chłodno -  co by wam nie było za gorąco.  Tym w pracy tez życzę trochę chłodku :)

poniedziałek, 05 lipca 2010
wypoczynek po urlopie :)
Jak to zwykle bywa , człowiek jedzie wypocząć , a wraca zmęczony...W sumie nic się nie robiło , pełen relaks , a jednak taka bezczynność jest męcząca, nawet jak się ma ulubiony hafcik pod ręka . Do tego pogoda może i była ładna , ale dostępu do morza bronił ponad 2 metrowy pas ...glonów chyba ...


Jak sami widzicie niezbyt to zachęcające do moczenia choćby nóg ,  a leżenie plackiem na plaży znudziło mi się po trzech dniach ...Do tego cały czas mnie nosiło, czegoś mi brakowało i choć lubię wyszywać, to czasem robiłam to z przymusu , z braku laku ...Lecz wysiłek się opłacił , a wyniki zachęcają do dalszej pracy.

Zdjęcie niezbyt wyraźne , ale przedstawia kawałek reki Hinduski , na która zachorowałam jakiś czas temu.
  Jednak , jak pisałam, wyjazd tak mnie zmęczył , że teraz w domu się trochę rozleniwiłam -  przez dwa dni nie chciało mi się wziąć igły do ręki, ba! nie chciało mi się nawet zrobić tego wpisy :p  Za to z przyjemnością oddałam się pracom domowym , jak odkurzanie , pranie itp. , chyba za tym właśnie tęskniłam .   Jak widać wyjazdy na urlop są potrzebne , by docenić uroki domowego kieratu :P
 Pozdrawiam wszystkich urlopowiczów :)

sobota, 26 czerwca 2010
pozdrowienia znad morza
Znowu nad morzem :)  Lubię spędzać czas chodząc brzegiem po piasku i wsłuchiwać się w szum fal :D Kto nie lubi ...U mnie tak jakoś wychodzi , że jak już mam gdzieś jechać to nad morze lub jakieś jezioro.  Morze nie musi być nasze, ale tutaj najbliżej , choć niestety nie taniej. Ale nie narzekam , jest dość ciepło i jeszcze nie tak tłoczno, a takich widoków nie zobaczę w zagranicznych kurortach.


  W domu zostawiłam córkę pod opieka męża i nieskończona Indiankę .


Po powrocie szybko ja wykończę , a teraz zajęłam się Hinduską , którą dłubałam kilka razy parę miesięcy temu.

Szybko nie idzie , ale  nie oto chodzi...zabrałam tez ze sobą zimowego kolosa ....i jeszcze parę innych rzeczy ....w sumie sama nie wiem czemu, po prostu nie mogłam się zdecydować .
  Tak się zastanawiam nad udziałem w zabawie Robótki z Podróży 2010. Mam własny blog i na każdy wyjazd zabieram jakąś robótkę , więc się kwalifikuje . Z czasem tylko gorzej, zwłaszcza że zgłosiłam się do następnej wymianki (  a miałam już tego nie robić :/ ) , na moim forum -  będę musiała przygotować coś wakacyjnego , ale nadal pomysłu brak ..

środa, 16 czerwca 2010
wojtusiowa podusia i indianka
Dziś spędziłam miły dzień u koleżanki , którą poznałam na porodówce . Nasze córeczki się bawiły , a my miałyśmy czas poplotkować  :) Pod choinkę mała Ania dostała poduszkę z prosiaczkiem , którą dzieliła się ze swoim bratem. Więc wczoraj popołudniu naszło mnie , by uszyć poduszkę także dla Wojtusia , tak by każde miało swoją.  Tak powstała poduszka z jeżykiem.

 Szyta była pod wpływem impulsu i w pospiechu, więc idealna nie jest , ale się podobała  i to jest najważniejsze. Mam nadzieję że długo będzie umilała sen Wojtusiowi :)
  Jeśli chodzi o hafty, to wróciłam do Indianki , która wyszywałam parę miesięcy temu jak byłam w górach . Całkiem szybko i przyjemnie się ja wyszywa i efekty szybko widać.
tak było na początku tygodnia ...


 ...a tyle jest teraz. w końcu widać jako taki zarys figury kobiecej. Zostało jeszcze około 1/3 haftu i można się brać za następne "starocie ".  Najlepiej za druga z tej samej serii.

sobota, 12 czerwca 2010
kilka drobiazgów
Dziękuję za miłe wpisy :) Jeżyk już ukończony i wygląda jeszcze bardziej wdzięcznie :)

Powędruje do szufladki i poczeka aż wymyślę co z nim dalej zrobić :) 
  Uporałam się również z zaległym kwietniowym Kubusiem.

Teraz pozostaje czekać na Kubusia czerwcowego :)
Dochaftowałam tez słonika , z którym nie mogłam sobie dać rady już od przeszło roku -  może w końcu ozdobi kołderkę jakiegoś dziecka :)


 Nawet fajnie mieć w zanadrzu kilka takich nie skończonych hafcików -  potem człowieka rozpiera duma , jak kończy kilka w jednym czasie :D
  Pogoda się w końcu normalizuje -  spadło kilka kropli deszczu, temperatura spadła i robótka nie klei się do rączek ......tzn klei się , ale w przyjemniejszym znaczeniu tego słowa :D

  Wiecie , trochę przeraża mnie to co się dzieje -  powodzie , huragany ,bardzo wysokie temperatury,  dziwne dziury w ziemi ....teraz jeszcze oglądam program "wizje apokalipsy " na Discovery . Czyżby faktycznie zbliżało się to co nie nieuniknione ??
  Aż trudno mi to sobie wyobrazić , a do tego tak niewiele możemy zmienić - i tak politycy podejmują najważniejsze decyzje mogące oddalić wizję końca świata. Ale oni zdają się tylko widzieć czubek własnego nosa i zasobność portfela kolegi z partii......Wybory za pasem ale i tak mimo ostatnich wydarzeń , jakie spadły na Polskę , nic się nie zmieni. Dlaczego nie ogłoszono klęski żywiołowej -  prawie połowa Polaków myśli o tym co straciła i jak żyć dalej , a nie kto składa lepsze obietnice .....Ot ! nasze prawo ciągle zadziwia i zaskakuje ....szkoda tylko że negatywnie .

Ech !! Te programy o katastrofach nastrajają mnie negatywnie i filozoficznie.....chyba włączę po prostu jakąś płytę.  Miłej niedzieli :)

niedziela, 06 czerwca 2010
powrót do normalności
 Dziękuję wam wszystkim , za miłe i pokrzepiające komentarze. Nie wyobrażam sobie co bym zrobiła gdyby woda weszła do mojego mieszkania-  tak jak w osiedlu obok. Wczoraj włączyli w końcu prąd i mogłam z córka wrócić do domu i do codzienności -  w blokach obok nadal nie maja prądu.
 Przerażające jest to co się dzieje teraz w Polsce -  i nie tylko. Oglądając telewizję żałujemy współczujemy ludziom , którzy stracili wszystko w powodzi i musieli uciekać.  Ale od czwartku inaczej patrze na wiadomości z zalanych miast. Mimo iż w gruncie rzeczy , poza niewygodą związana z brakiem prądu i przerażeniem gdy woda otoczyła nasz blok,  nie ponieśliśmy żadnych strat materialnych zmienił się mój punkt widzenia.
 Na szczęście codzienność wróciła -  mam nadzieję , że wydarzenia ostatnich dni u nas już się nie powtórzą.
  Mam teraz czas , by w wolnej chwili powrócić do hobby i skończyć obrazek , który zaczęłam na początku tygodnia.

 

piątek, 04 czerwca 2010
smutny widok z okna ......
Chcąc nie chcąc musiałam ewakuować się z domu.  Pewnie większość z was ogląda wiadomości  i widziała zalane osiedle w Piasecznie. Mój blok stoi w sąsiedztwie, przy "perełce " . Co prawda nam mieszkań nie zalało -  budynek jest nieco wyżej, ale wszystkie garaże są zalane, prądu tez nie ma i nie wiadomo kiedy będzie -  to sprawiło , że wyjechałam z córka na kilka dni do rodziców.
Widok z moich okien w Piasecznie wychodzi na zalane osiedle  -  u nas pod oknami tez woda prawie po pas.




Zdjęcia z godziny 5 rano. Widok bardzo przygnębiający....Mąż z sąsiadami całą noc kładli worki , wylewali wodę i ratowali z garaży co się dało ...Mam nadzieje , że wkrótce będę miała szansę wrócić do domu.

poniedziałek, 31 maja 2010
deja vu czyli czarny kot i kłapouchy po raz drugi ...
 ..Tym razem jednak kłapouchy już ukończony

, a nawet już wysłany dalej . Kotek natomiast już kolejny z serii

Śpi w umywalce całkiem jak mój , tylko kolor nie ten -  mój jest czarno biały :)
 To tyle na dziś. Więcej nie ma co pisać.  Zmęczona jestem i jakoś tak bez entuzjazmu -  tydzień na kajakach - trzeba nabrać sił , jak to po każdym wyjeździe :D

środa, 19 maja 2010
czarny kot i kłapouchy
Ptaszek na RR zrobił się nie wiadomo kiedy i został już wysłany -  nawet nie zdążyłam zrobić zdjęcia ...Tymczasem zajęłam się Kłapouchym na Puchatkowy kalendarz .


Zostały już właściwie tylko kontury...Tylko , że nie  mogłam się powstrzymać i musiałam machnąć kotka , który już od dawna mi się podobał .



Może jak zawieszę na drzwiach do WC to koty nabiorą nowych zwyczajów ..hmm..co wy na to :P

czwartek, 13 maja 2010
ciacha
Kolejne ciacha ukończone -  teraz jak już zaczęłam z powrotem wyszywać idę jak burza :D
Pierwsze ciacho miałam już "napoczęte "  więc szybko poszło.


Z drugim tez szybko się uwinęłam .


  Pomyliłam trochę zielone kolory na obrazku -  zorientowałam się dopiero , jak zobaczyłam jak dziewczyny wyszyły to ciacho- ale już nie chciało mi się pruć. Tak to jest jak się patrzy na numerki , a nie czyta się jaki to kolor - musiałam pomylić muliny, jak przekładałam do torebek. :/ Ale tak nie wygląda nawet tak źle -  jak ktoś nie wie, to się nie zorientuje , że coś jest nie tak ;)
Został mi jeszcze jeden ptaszek i dwa kalendarze z Kubusiem Puchatkiem, o ile nie przyjdzie do mnie nic na dniach :)
Więc do roboty !!
poniedziałek, 10 maja 2010
dziewczynka z dmuchawcem
Tak na czasie prawie :) Żółto wszędzie i niedługo zacznie fruwać biały puch w powietrzu :)
  W środę przekręciłam kartę w kalendarzu  i jak zobaczyłam tę dziewczynkę , nie mogłam się oprzeć . 4 dni , około 16 godzin pracy , haft około 14x12 cm, kanwa 18, marmurkowa kremowa.
 A teraz dziewczynka w czterech odsłonach.




Ech ...i powędrowała do szuflady ....znowu zabieram się za RR ...chyba , że znów mi coś wpadnie w oko ;)

wtorek, 04 maja 2010
pamiatka komunijna II
Udało mi się skończyć  kolejna pamiątkę komunijną.





Już powędrowała do właścicielki-  ciekawe jak będzie wyglądała oprawiona. :)
Teraz spokojnie mogę się zając zaległymi RR , a trochę się ich nazbierało ....


niedziela, 25 kwietnia 2010
pamiatki komunijne
Wracam po bardzo dłuuugiej nieobecności .  Nie wiem co prawda , jak często będę tu wpadać , ale pierwszy krok zrobiony. Dziękuję za odwiedzanie mojego bloga, mimo iż nie robiłam wpisów :)  Ostatnio nie miałam ochoty na nic ,  nawet na przyjemności , a wyszywanie zaczynało mnie irytować ....Ale mam nadzieje , że zmiana jak zaszła , pozostanie na dużej.
Na początek pokaże oprawiona pamiątkę mojej koleżanki , bo już bidulka nie może się doczekać  .

Spieszę się jak mogę by zrobić pamiątkę dla znajomej -  mam nadzieję , że zdąży oprawić .

W sumie wiele nie zostało , ale na koniec zostawiłam sobie najbardziej nużące kontury.

Chciałam też podziękować za piękną kartkę , która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła i  pomogła znowu uwierzyć w  ludzi i w to co robię.

To kartka wykonana przez moja imienniczkę , znaną z nicku fejferek.  Agnieszko dziękuję ci bardzo , bardzo serdecznie. Sprawiłaś mi ta kartka wiele radości  :D Polecam się na przyszłość :)  Dla mnie żaden problem , a koleżankom " po fachu"  trzeba pomagać   :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12
| < Grudzień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31